Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

yarecky.pl

Ministrant

Celebrans, Mszę odprawiający, musi mieć odpowiednią obsługę, przede wszystkim dlatego, że i stare prawo kościelne żąda, aby każdy kapłan miał przy sobie ministra według słów Aleksandra III, papie­ża, (+ 1181): „Non enim solus presbyter missarum solemnia vel alia divina officia potest sine ministri suffragio celebrare". Misarum solem­nia oznaczają tu zarówno Mszę prywatną jak i solenną. Tegoż samego wymaga kanon 813, § 1, Kodeksu prawa kan., gdy przepisuje, aby „ka­płan Mszy nie odprawiał bez ministra, który mu posługuje i odpowia­da". Zresztą św. Tomasz za wewnętrzny powód tego przepisu podaje tę okoliczność, że minister „gerit personam totius populi catholici".

Zwyczaj powszechny wymagał zawsze przy Mszy posługiwania ministra. Wprawdzie bywały wypadki celebrowania Mszy tzw. solita­ria, samotnej, t.j. bez posługi, ale liczne koncylia osądziły tę praktykę, jako nadużycie odbierające słowom mszalnym należne znaczenie. Zda­je się nam, głosi Konc. Mogunckie z r. 813, kan. 43, że kapłan nie mo­że rozumnie i przystojnie sam Mszy odprawiać, bo jakże będzie mógł wy­powiedzieć Dominus vobiscum lub Sursum corda i inne podobne enun­cjacje, jeżeli nie ma przy nim nikogo? Msza w niektórych jej ustępach jest dialogowana; musi więc być ktoś, co celebransowi będzie odpowia­dał. Kapłan we Mszy często przemawia do Pana Boga w imieniu wier­nych, mówiąc: Hanc oblationem...; cunctae familiae tuae, ut placatus a­ccipias... Offerimus praeclarae maiestati tuae..., Supplices rogamus ac petimus... Zwraca się po kilkakroć do wiernych, jak gdyby stali przy ołtarzu: Dominus vobiscum..., Oremus..., Orate, frates..., Memento, Domine..., Et omnium circumstantium... ...przypuszcza, że z nim będą lub że już komunikowali: Ut quodquot ex hac altaris participatione sa­crosanctum Filii tui Corpus et Sanguinem sumpserimus..., Quod ore sum­psimus, pura mente capiamus... Obecność wiernych, przynajmniej za po­średnictwem ministra, jest konieczną.

Św. Kongregacja Obrzędów stwierdza, że: „pod nazwą ministra ołtarza czyli ofiary mszalnej rozumieć należy kleryka czy laika, do Mszy przy ołtarzu posługującego, który przy rozdawaniu Komunii pierwszy ją otrzymuje; z tym jednak zastrzeżeniem, że klerycy mają pierwszeń­stwo przed laikiem posługującym, a klerycy niższych stopniu ustępują przed klerykami wyższych stopni lub przed osobami, które mają wyż­szą dostojność pod względem liturgicznym czy to przez się (jak królów) czy wypadkowo (jak oblubieńców we Mszy przy ich błogosławieniu)”.

Niektóre koncylia postanowiły, że, aby można było mówić Domi­nus vobiscum lub: Orate, fratres, należy Mszę odprawiać w obecności przynajmniej dwóch osób. Wreszcie ceremonie mszalne wymagają, aby ktoś inny, nie celebrans sam sobie podawał ampułki, mszał przenosił itp.

Od niezachowania tej ogólnej reguły uwalniać może albo indult apostolski, jaki się udziela misjonarzom, albo konieczność. Cele­brans w tych wypadkach sam sobie odpowiada i na początku Mszy raz tylko odmawia Confiteor.

Ponieważ Msze są prywatne i solenne, należy zwrócić uwagę na przymioty, jakich Kościół wymaga od posługujących ministrów zarów­no przy Mszy prywatnej, jak i solennej.

We Mszach prywatnych posługujący u nas nosi nazwę ministranta dla odróżnienia go od ministrów świętych Mszy solennej. W pier­wszych wiekach diakon obowiązany był posługiwać celebransowi przy Mszy prywatnej; gdy z czasem stało się to niemożebne dla braku dia­konów, wiele koncyliów postanowiło, aby przynajmniej kleryk niższych święceń w komży zastępował diakona. Ale już koncylium w Aix z r. 1585 dozwala, aby, gdy nie będzie kleryka, ministrant świecki mógł po­sługiwać za pozwoleniem piśmiennym biskupa.

W pierwszych wiekach ministrantów zastępowali młodzi ludzie przez osobne święcenia wydzielani ze społeczności chrześcijańskiej i stąd należący do stanu duchownego. Dzielono ich na cztery oddziały, mianowicie na ostiariuszów, lektorów, egzorcystów i akolitów. Dzisiaj ministranci nie przyjmują żadnych niższych święceń a czynności ich nie są liczne: oni odpowiadają celebransowi, dzwonkiem wzywają wiernych do skupienia i uwagi, noszą mszał. Słowem są zastępcą wiernych, w kościele zebranych i sprawują obowiązki akolitów, gdy noszą światło, zanoszą do ołtarza wino i wodę.

Według dzisiejszej karności ministrant powinien być mężczyzną, przygotowanym do odpowiadania i wyuczonym posługi mszalnej przez rektora kościoła, stąd kapłani obcy, przybywający dla odprawienia Mszy nie mają obowiązku egzaminowania ministrantów przede Mszą. Ministrant, który nie może odpowiadać celebransowi, nie zasługuje na nazwę ministranta.

Niewiasty nie mogą być ministrantami według dawnego prawa: „Zakazane jest niewiastom zbliżać się do ołtarza albo posługiwać kap­łanowi lub za kratkami stać lub siedzieć". Stąd rubryki mszalne posługę niewiasty we Mszy uważają za niedostateczną. Wszakże, w braku ministranta, według kanonu 813, § 2, „można, dla słusznej przy­czyny, dopuścić niewiastę do posługiwania we Mszy, byle z daleka od­powiadała i nie ważyła się do ołtarza przystępować". Kanoniści słusz­nie dodają, że łatwiej ośmielić się można od odprawienia Mszy przy po­słudze zakonnicy, dobrze odpowiadającej, niż z ministrantem, który nie wie, co ma odpowiadać. W każdym razie celebrans sam musi do­pilnować, aby przede Mszą wszystko, co należy, zostało przygotowa­ne, np. ampułki z winem i wodą, i aby podczas Mszy sam sobie mszał przenosił, wino i wodę nalewał itp.

We Mszy prywatnej, jeżeli nie zastępuje solennej, posługiwać może jeden tylko ministrant, co więcej, żadnemu kapłanowi celebrują­cemu, oprócz biskupa i innych prałatów, nie wolno, dla samego tylko honoru lub solenności, mieć przy sobie kapłana asystenta, „presbyter assistens". Pomoc kapłanowi niewidomemu lub prymicjantowi, albo celebrującemu na morzu nie popada pod zakaz niniejszy.

Do obowiązków ministranta we Mszy prywatnej należy, jak to stwierdzają rubryki mszalne, odpowiadać celebransowi, mszał prze­nosić, podawać wino i wodę, oraz dzwonić. Otwieranie mszału nale­ży do obowiązków samego celebransa Mszy prywatnej.

Do Mszy konwentualnej lub śpiewanej posługiwać winien kleryk w komży; klerykiem zaś zowie się ten, który przynajmniej przez pier­wszą tonsurę do posługi w kościele zaliczony został: „kleryk, który... kapłanowi we Mszy śpiewanej bez ministrów posługuje, przynajmniej tonsuratem powinien być, jeżeli brak jest ministra ze święceniami wyż­szemi". W braku lektora albo przynajmniej tonsurata we Mszy kon­wentualnej albo śpiewanej bez diakona i subdiakona, tolerować można z konieczności ministra laika, byleby był przybrany w suknię długą i ko­mżę.

We Mszach, celebrowanych przez biskupa lub prałata infułata mi­nistrantem powinien być kleryk przynajmniej z tonsurą, jeżeli nie ma ministra o święceniach wyższych. Kleryk ten wszystko to spełniać może, co wskazuje ceremoniał biskupi ks. I, r. 29, gdy mówi o Mszy czy­tanej przez biskupa z uwzględnieniem następujących wyjątków: 1) kie­licha przed ofiarowaniem nie wyciera, 2) wina i wody do niego nie wle­wa, 3) nie podaje celebransowi pateny z hostią i kielicha, 4) kielicha pod­czas kanonu nie dotyka, ani palki na niego nie wkłada i nie zdejmuje, i 5) kielicha po ablucji nie wyciera, bo to sam celebrans czyni. Kielich, okryty welonem i bursą umieszcza się na kredencji i nie można go od­słaniać niosąc do ołtarza i z ołtarza do kredencji. Gdy kleryk nie ma ton­sury, to kielich okryty przede Mszą należy na ołtarzu postawić, na kor­porale pośrodku mensy; kleryk ten posługuje tak, jak podczas każdej Mszy prywatnej; może jednak przy mszale stać, karty przewracać, bugię trzymać i kielich okryty po Mszy zanieść do zakrystii.

We Mszach śpiewanych (bez diakona i subdiakona) dwóch lub wię­cej ministrantów posługiwać może w charakterze ceremoniarza, akolitów i śpiewaków, zwłaszcza gdy Msza śpiewana zastępuje Mszę solen­ną. A w takim razie ministranci stosują się do tych samych przepi­sów ceremonialnych, co ministrzy we Mszy solennej, co do stania i klę­kania. Gdy celebrans siada, mogą także usiąść, byle nie po bokach cele­bransa. Mogą nosić kandelabry, stawiać je na stopniach i kredencji, i trzy­mać podczas ewangelii: mogą (dwaj czy czterej), jak we Mszy solennej, świece zapalone. Nadto, jeżeli ministrantem jest kleryk lektor, to on mo­że odśpiewać epistołę w tym miejscu, gdzie ją subdiakon śpiewa. Co więcej, ministrant Mszy śpiewanej, jeżeli ma święcenia wyższe, może karty mszału przewracać, kielich wycierać i odkrywać, wino i wodę na­lewać.

Chociaż sobór Trydencki usilnie pragnie, aby, jak to w wiekach średnich miało miejsce, przynajmniej w kościołach katedralnych, kole­giackich, klasztornych i większych parafialnych, niższe posługi przy ołta­rzu sprawowali klerycy, mający odpowiednie święcenia; i chociaż św. Ka­rol Boromeusz na IV-ym prowincjonalnym synodzie w Mediolanie zaka­zał, aby żaden człowiek świecki bez specjalnej dyspensy biskupiej nie usłu­giwał do Mszy, jednakże, pomimo to, praktykuje się zwyczaj, że czynności kleryków niższych święceń ogólnie spełniają ludzie świeccy i że do Mszy posługują chłopcy, którzy najwłaściwiej przedstawiają widzialnych przed­stawicieli aniołów śś., otaczających niewidzialnie ofiarny ołtarz Pański. Ubierano ich w czerwone sukienki i w komże, o czym znajdujemy wzmianki w rachunkach XVII wieku.

Dodać należy, że ministrzy mszalni stosują się do celebransa w tych tylko ceremoniach, którym towarzyszą formuły, głośno wypowiadane. Formuły liturgiczne, cicho wypowiadane, stosują się tylko do celebransa, nie zaś do jego obsługi. Stąd podczas modlitw, na rozpoczęcie Mszy u stóp ołtarza odprawianych, czynią się znaki krzyża i pokłony głowy zarówno przez celebransa jak i przez ministrów; toż samo powiedzieć należy o przeżegnaniu się na rozpoczęcie introitu i o pokłonie głowy na Gloria Patri... Podobnie ministrzy biorą udział w przeżegnaniu się celebransa Benedictus qui venit..., w uderzeniu się w piersi na Agnus Dei itd., bo te ceremonie odpowiadają formułom modlitewnym, odmawianym głośno przez celebransa.

Lecz ceremonie odpowiadające formułom modlitewnym, cicho od­mawianym przez celebransa, nie dotyczą ministrów; np. przeżegnanie się na: omni benedictione w modlitwach: Supplices te rogamus... i na da pro­pitius pacem w modlitwie Libera nos..., uderzenie się w piersi na: Domi­ne, non sum dignus...

A że ministrant we Mszy prywatnej jakoby zastępuje ministrów we Mszy solennej, to zatem, co się powiedziało o Mszy z ministrami so­lennej, stosuje się także do ministrantów i do Mszy prywatnej, a nawet i do wszystkich wiernych, słuchających Mszy świętej.

W Mszach solennych odprawianych z diakonem i subdiakonem, skład ministrów jest przewidziany przez rubryki mszalne, i przez ce­remoniał biskupi.

Akolita

Akolici zajmują najwyższe miejsce między ministrami niższych święceń. Nazwa ich oznacza towarzyszów (z greck. akolutos, złożone­go z a — dla, komu — razem, i kaleutos — droga), gdyż w najdawniej­szych czasach do nich należało iść za biskupem i być pod jego ręką.

Były w Rzymie trzy porządki akolitów: pałacowi, którzy asysto­wali papieżowi w pałacu i bazylice lateraneńskiej, stacjonalni, posługu­jący w kościołach stacyjnych, i okręgowi, pomagający diakonom w ich okręgach.

Papież Korneliusz pierwszy wspomina o akolitach, i liczy ich 42 w Rzymie; św. Cyprian współczesny temu papieżowi, mówi o Niceforze akolicie. Jeden ze starożytnych porządków rzymskich powiada, że ako­lici nosili przed biskupem patenę, ręcznik i chrzynę. Używano ich także do noszenia listów, jakie kościoły wzajemnie do siebie pisywały; do tej posługi wybierani byli ludzie pewni, aby nie zdradzili przed poganami tajemnicy. Kościół rzymski posyłał przez nich nie tylko eulogię, ale i Eucharystię. Akolita Tarsycjusz, niosący Ciało Zbawiciela, ukamieniowa­ny został przez pogan. Jeden ze starożytnych porządków rzymskich powiada, że Akolici także trzymali rurki podczas przyjmowania Komunii pod postacią wina przez wiernych. W Afryce czynności akolitów zasa­dzały się na zapalaniu świec i przygotowaniu wina do ofiary świętej. Oto, co przepisuje 6-ty kanon IV-go synodu Kartagińskiego: Biskup na­uczy akolitę, jak ma spełniać swe czynności. On to przyjmie z rąk archi­diakona kandelabr z świecą woskową, aby się stąd nauczył, że to jego jest obowiązkiem zapalanie świec w kościele. Nadto otrzyma ampułkę pustą, aby wiedział, że to do niego należy przygotowanie wina jakie ma służyć do bezkrwawej ofiary". Z czego się pokazuje, że obrzęd poświę­cenia akolitów sięga pierwszych wieków Kościoła.

Dziś do akolitów należy zapalanie i noszenie światła, a także noszenie do ołtarza wina i wody, posługiwanie subdiakonowi i diakono­wi, i inne drobniejsze czynności, stosownie do potrzeby i zalecenia kie­rującego obrzędami ceremoniarza.

Durandus mówi, że akolitów ustanowiono na wzór owych ministrów niższych, którzy w starym zakonie przygotowywali olej do lampy, umiesz­czonej w świętym miejscu. Biskup, poświęcając ich zaleca, aby błyszczeli wśród świata cnotami, a ponieważ są dziećmi światła, niechże się nie od­dają uczynkom ciemności. Podając akolicie świecę woskową zgaszoną na kandelabrze; tak doń mówi: „Weź ten kandelabr ze świecą i wiedz, że się zobowiązujesz do zapalania światła w kościele, w imię pańskie. Amen". Gdy zaś potem akolita dotyka ampułki pustej, biskup tak doń mówi: „Masz ampułkę, abyś dostarczał wino i wodę, potrzebne do Eucharystii Krwi Chrystusowej, w imię Pańskie. Amen".

Dziś zwyczajnie, w braku akolitów, ich obowiązki spełniają ludzie świeccy.

Turyferarz

Jeden z akolitów, posługujący przy obrzędzie kadzenia, nosi naz­wę turyferarza (thuriferarius od thus, kadzidło i fero — noszę). Stąd to do niego należy rozniecanie i utrzymywanie ognia w kadzielnicy, przygo­towanie kadzidła, przynoszenie do ołtarza kadzielnicy, kadzenie i posłu­giwanie diakonowi podczas obrzędu kadzenia. Gdy obrzęd kadzenia skoń­czony zostanie, turyferarz posługuje przy innych czynnościach, stosownie do potrzeby i zwyczaju. Gdy turyferarz, poprzedzając celebransa, idzie z kadzielnicą dymiącą, to dymem swego kadzenia wyraża pragnienia patriarchów i proroków, oczekujących na przyjście Mesjasza; ogień, prze­nikający węgle, przypomina wtedy miłość serafinów poprzedzających Chrystusa, gdy w niebo wstępuje.

Ceremoniarz

Niemałe znaczenie w obsłudze Mszy solennej ma ceremoniarz, t.j. duchowny, którego urząd, ceremoniarius, magister ceremoniarum, za­leży na kierowaniu ceremoniami w czasie Mszy i przy innych obrzędach. Starożytność tego urzędu zdaje się sięgać czasów apostolskich, skoro wiemy, że i wtedy już ofiara niekrwawa z niemałą okazałością odprawo­waną bywała. Św. Paweł zaleca w I liście do Koryntian, aby w koś­ciele wszystko się działo uczciwie i wedle porządku, co przede wszystkim do obrzędów odnosi się, według rozumienia wielu Ojców Kościoła, a m.in. św. Jana Chryzostoma, który w I homilii na św. Mateusza pisze, że aposto­łowie w tych sprawach nawet najdrobniejszych i najmniej znaczących rzeczy nie lekceważyli. Mógł wtedy ceremoniarz posiadać zupełnie inną nazwę, albo jego obowiązki połączone były z innym jakim urzędem wszakże dla porządku samego pośród nabożeństw, osoba kierująca całą ich koleją była nieodzowną.

Byli bowiem po wszystkie czasy duchowni, więcej niż inni obezna­ni z liturgią i ci bez wątpienia stanowiska kierowników ceremoniami zaj­mowali. Św. Hieronim w jednej ze swych mów żałobnych wychwala Ne­pocjana kapłana, że widoczną była jego staranność troskliwa we wszy­stkich rzeczach, odnoszących się do ceremonii. A św. Doroteusz opat w swej mowie II mówi: „Czyż przewodniczący nad obrzędami albo inny z braci zganił mi co, a ja czyż nie zniosłem i czy sprzeciwiłem się?"

Urząd to był dostojny i dlatego według porządków rzymskich speł­niali go archidiakoni, a do pomocy im dodani byli pierwsi z rzędu dia­konów i subdiakonów. W Kościele łacińskim długi czas ceremoniarzy zwano: admonitores, memoriales, rememoratorii lub vuggestores, które to nazwy oznaczają przypominających lub dopowiadających w ceremoniach to, co czynić należało. W Kościele greckim nosili nazwę: hypomimniskon lub hieromnemon, a Goar w swym Euchologion nazywa ich: caeremonia­rum praefecti.

Gdy zaś później Kościół obrzędy swoje szczególną troskliwością ota­czając, obwarował je przepisami, objętymi w wielu księgach, ale naj­więcej w ceremoniale biskupim, przepisał także urząd ceremoniarza, zo­wiąc spełniającego jego czynności magister caeremoniarum, mistrzem ce­remonii, t.j. jakby tym, pod którego kierownictwem i przodownictwem wszystkie ceremonie mają być sprawowane. Duchownemu, spełniającemu ten urząd, poruczył czuwać, aby służba boża była spełniana z przystoj­nością odpowiednią, godnością i majestatem i by była zachowana w naj­drobniejszych szczegółach do obowiązujących przepisów. Aby zaś urząd ten godne ręce otrzymywały, Kościół postanowił pewne przepisy co do przymiotów piastującego tę godność; aby z pożytkiem, t.j. z czcią Pana Boga a zbudowaniem wiernych był wykonywany, nadał mu pewne przy­wileje, które wszyscy inni duchowni, przy służbie bożej pozostający, uszanować winni.

I tak, według ceremoniału biskupiego, mianowanie mistrza cere­monii w kościołach katedralnych należy do biskupa. Biskup może na ten urząd mianować duchownego, nawet z łona kapituły, choćby poza kapi­tułą znajdowali się odpowiedni do tego kapłan. Nadto biskup dwóch mistrzów ceremonii mianuje: jeden zajmuje się osobą samego biskup drugi prałatami i kanonikami; pierwszy starszym zwany, ma mieć lat przynajmniej 25 i być kapłanem; drugi jest choćby subdiakonem. To, co ceremoniał biskupi, synody prowincjonalne i dekrety św. Kongregacji Obrzędów wymagają od ceremoniarza, da się streścić w na­stępujących punktach:

  1. posiadać winien odpowiednie wykształcenie teologiczne,
  2. zdolność pisania i mówienia po łacinie,
  3. znajomość obrzędów wraz z ich znaczeniem tak, aby, będąc zapytany, mógł rozwiązać każdą wątpliwość ważniejszą,
  4. śpiew gregoriański,
  5. księgi liturgiczne oraz komentarze na te księgi.

Papież, Pius II spełniał także, zanim został biskupem, urząd mistrza ceremonii i tak pisze o przymiotach tego ostatniego: „Kto będzie przeznaczony na ten urząd, ma być ciałem silny, biegły w liturgii, myślą wszystko obejmujący, aby wszystkich mógł zastąpić, za wszystkich myśleć i wszystkiemu zadość uczynić; a tak ma swój urząd spełniać, iż cokolwiek robi albo czegokolwiek innych nauczy, było jak najlepszym".

Dla odznaczenia ceremoniarza spośród całego duchowieństwa cere­moniał biskupi zaleca mu, co zresztą się tyczy tylko samych kościo­łów katedralnych, noszenia sutanny fioletowej, wszakże bez guzików i wypustek czerwonych, i komży. Nadto ceremoniarz katedralny nosi w ręku barło, ferula, jako znak nie tylko swego urzędu, ale i obowiązku karcenia. Berło to nie jest tak wielkie, jak laska do podpierania, ba­culus, może być pokryte jedwabiem lub suknem i ozdobione herbami ko­ścioła lub biskupa, albo obrazem lub posążkiem patrona katedry.

Ceremoniarzowi wszyscy obowiązani są być posłuszni, nie wyłącza­jąc członków kapituły w tym, co się tyczy ceremonii. „Uważają nie tylko na jego słowa, mówi ceremoniał biskupi, ale oczy nań zwracając, wszelkiemu jego skinieniu lub znakowi, choćby lekkiemu, a nawet wej­rzeniu wskazującemu, co czynić trzeba, są powolni".

Gdy ceremoniarz sam nie może podołać obowiązkom, z pomiędzy innych duchownych może sobie wybrać pomocników, a będąc przeszko­lonym w sprawowaniu swych czynności, przez kogoś innego zastąpić się ma prawo.

Subdiakon

Bezpośrednimi pomocnikami diakona we Mszy są subdiakoni czyli hypodiakoni, hypodiakonoi. Pisarze kościelni dopiero w III wieku wspo­minają o tym stopniu duchownych. Św. Cyprian mówi o nim przynaj­mniej 10 razy w swych listach. Św. Korneliusz, papież w liście do Fa­biusza, biskupa antiocheńskiego, napisanym około r. 251, wylicza 7 subdiakonów. Byli także w owym czasie na wschodzie hypodiakoni.

Aż do XIII wieku na zachodzie, a we wschodnim kościele po wszy­stkie czasy subdiakonów zaliczano do niższych święceń. Kościół przez podanie kielicha pustego z pateną, mszału lub księgi z epistołami, am­pułek z winem i wodą, i ręczniczka, przy nadawaniu subdiakonowi wła­dzy, jaka mu z prawa kanonicznego przynależy, chce wskazać główne jego urzędu czynności.

Czynności te były liczniejsze niegdyś, niż są teraz. Byli oni sekre­tarzami biskupów, jałmużnikami kościołów, zawiadowcami dóbr papie­skich itd.; przy ołtarzu zaś, oprócz czynności dziś jeszcze obowiązujących, przyjmowali ofiary od ludu i oddawali archidiakonowi, oraz stali na stra­ży przy drzwiach, przeznaczonych dla wejścia niewiast podczas Mszy wiernych.

Do obecnych główniejszych obowiązków subdiakona należy posługiwanie przy ołtarzu i solenne śpiewanie epistoły, pranie korporałów i puryfikaterzy, oraz noszenie krzyża podczas solennych procesji. Sam subdiakon bez diakona nie może posługiwać przy ołtarzu; stąd wniosek, że subdiakon jest pomocnikiem diakona. Gdy zaś subdiakona nie ma, a diakon jest obecny, biskup może pozwolić, aby czynności subdiakońskie wypełniał inny ministrant, przynajmniej tonsurę posiadający, lecz temu zastępcy nie jest wolno: 1) wkładać manipularza, 2) kielicha wy­cierać przed ofiarowaniem, 3) nalewać wody do wina w kielichu, 4) kie­licha podczas kanonu dotykać, skoro go zaniesie na ołtarz, 5) palki nie wkładać na kielich i nie zdejmować, i 6) po Komunii wycierać kielicha, lecz może kielich ubrać i na kredencję zanieść.

Subdiakon, obok alby, wkłada na siebie tunicellę i plikatę, jak o tym gdzie indziej.

Diakon

Diakon wreszcie jest to najbliższy i najgłówniejszy minister cele­bransa we Mszy solennej. Niegdyś wyraz ten diakonos więcej ogólne miał znaczenie i oznaczał wszystkich cześć bożą sprawujących; na starożytnych pomnikach widzimy diakonów z księgą ewangelii w ręku, jakby dla okazania, że czytanie jej jest szczególnym ich obowiązkiem. Niekiedy zwano ich lewitami; stąd to czytamy w brewiarzu: „Levita Laurentius bonum opus operatus est". Uczyli katechizmu, czytali na na­bożeństwach księgi święte i żywoty męczenników oraz, za wyraźnym rozkazem biskupa, wykładali wiernemu ludowi ewangelię bożą. Jako po­mocnicy biskupa w zarządzie jego owczarni, czuwali nad życiem i oby­czajami wiernych, szczególne mieli staranie nad ubogimi chorymi, nad wdowami, odwiedzali w więzieniu męczenników i wyznawców wiary, za­rządzali dochodami kościoła, oraz obecni byli na sądach, a w drobniejszych sprawach sami sądzili. Chrzcili też za pozwoleniem biskupa i egzorcyzmowali. Najgłówniejszą wszakże ich czynnością było posługiwanie przy oł­tarzu. „Dokąd śpieszysz, święty kapłanie, bez diakona? Ty nigdy bez dia­kona nie zwykłeś sprawować ofiary świętej!" Tak św. Wawrzyniec mówi do papieża Sykstusa. Diakoni przyjmowali ofiary od wiernych i od­dawali je kapłanom i biskupom; oni ogłaszali w czasie Mszy, którzy z wiernych mają się zbliżyć do stołu Pańskiego, a którzy oddalić, oni rozdawali Komunię świętą, zwłaszcza pod postacią wina, i zanosili ją do chorych lub uwięzionych.

W początkach Kościoła sami diakoni przy Mszy posługiwali i zastę­powali dzisiejszych kleryków mniejszych święceń, co wyraża św. Tomasz tymi słowy: „w pierwotnym Kościele wszystkie niższe posługi dla bra­ku ministrów poruczano diakonom", i dalej: „Potem, gdy cześć boża się rozszerzyła, Kościół to, co niewyraźnie w jednym stopniu kapłaństwa obejmował, wyraźnie w różnych stopniach okazał".

Dziś gdy diakonat prawie zawsze jest stopniem przejściowym, do prezbiteratu prowadzącym, obszar obowiązków i czynności diakońskich jest znacznie ograniczony. Do nich więc się zaliczają:

  1. posługiwanie przy ołtarzu i śpiewanie ewangelii we Mszy solennej,
  2. chrzest solenny z polecenia biskupa lub kapłana, gdy tego poważna potrzeba wymaga,
  3. rozdawanie Komunii z polecenia ordynariusza lub kapłana, gdy tego poważna potrzeba wymaga,
  4. głoszenie słowa bożego z dozwolenia władzy kościelnej,
  5. wystawianie i chowanie przenajśw. Sakramentu.

Wszystkie te czynności diakon spełnia w szatach właściwych swojemu urzędowi.

Dodać tu należy, że podczas Mszy czytanej diakon i subdiakon nie mogą posługiwać w dalmatyce i tunicelli, jak to św. Kongregacja Obrzę­dów ostrzega na pytanie: An loco Missae solemnis cum cantu, ad evitandam diuturniorem moram, celebrari possit Missa lecta eidem in­senrientibus diacono et subdiacono, dalmatica et tunicella indutis? R. Negative". Toż samo zostało uczynione w kilka lat później.

Inni

Inni jeszcze są ministrzy, którzy posługują przy Mszach pontyfi­kalnych, jak presbyter assistens, diaconi assistentes i inni.

Celebry papieskie więcej jeszcze obsługi potrzebują, a wszystkie jej funkcje wykonywane są przez wszystkich dostojników kościelnych. Więc czynności archidiakona spełnia kardynał biskup podmiejski; dia­konami honorowymi są dwaj inni kardynałowie. Diakonem łacińskim (obok diakona greckiego) jest kardynał, a obowiązki subdiakona łacińskie­go (obok subdiakona greckiego) spełnia audytor roty rzymskiej. Mszał trzyma jeden z arcybiskupów asystentów. Czynności akolitów i turyfe­rarza spełniają prałaci sygnatury (od r. 1655). Do nich dołącza się cały szereg ceremoniarzy, prałatów kamery apostolskiej i innych, nie mówiąc o księciu asystencie tronu papieskiego.

Msza pontyfikalna biskupów ogranicza się znacznie mniejszą ilością ministrów. Archidiakonem jest pierwszy prałat kapituły; diakonami ho­norowymi — kanonicy; diakonem i subdiakonem, gdzie kapituła jest pełna, są także kanonicy; inne czynności spełniają minoryci itd.

Opaci celebrują tak, jak biskupi, i mają prawo do usług kapłana asystenta w pluwiale. Również protonotariusze nadliczbowi i protono­tariusze ad instar mogą mieć także archidiakona w pluwiale, byle nie w obecności biskupa ordynariusza lub wyższego odeń urzędnika i byle nie w kościele katedralnym. Infułaci w kościołach mniejszych nie mają prawa używać archidiakona w pluwiale.

 


Ks. dr Antoni J. Nowowiejski, Msza Święta, Część Pierwsza, Wykład Liturgii Kościoła Katolickiego, Warszawa 2001.

¤ outsourcing ¤ joomla ¤ antywirus ¤  lubelskie ¤ serwis PC ¤ katalog firm ¤ sklep komputerowy ¤ papierosy elektroniczne