Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

yarecky.pl

Przez pół życia mieszkałem w podlubelskiej Łęcznej. Drugą połowę - w Lublinie. Były również jakieś drobne, kwartalne, półroczne przeprowadzki, jednak nie wpłynęły one na postrzeganie swoich korzeni. Z jednej strony - czuję się związany z miastem mojej młodości, z drugiej - od wielu lat obserwuję to, co się dzieje w mieście, w którym funkcjonuje obecnie.

Kilka lat temu postanowiłem wystartować w wyborach, lokalnych. Wielka polityka nie załata dziury na mojej ulicy. Jednak przez szereg lat nie znalazłem dla siebie komitetu, który bym wsparł z czystym sumieniem. Dlatego też przez wiele lat stałem na uboczu. Jednak dojrzałem do tej myśli, aby w tym roku spróbować swoich sił w Radzie Miasta.

 

Jeżdżąc po mieście zastanawiam się, co bym zmienił. W sumie, wszystko jest tak jak należy, miasto w jakimś tam stopniu się rozwija. Ale jest sporo rzeczy, błędów poprzednich ekip, których nie można powielić. Po pierwsze - idiotyzmy na drogach. Wysepki. Z jednej strony - mają poprawiać bezpieczeństwo pieszych i umożliwić zjazd w ulice dojazdowe na ruchliwych trasach. Z drugiej  strony - są zmorą, ponieważ z ulicy czteropasowej robi się ulicę dwu pasową, z pasem do zjazdów i (ostatnio modnymi) ścieżkę rowerową. Z pewnością będę stał na straży tego, aby w bardzo wyjątkowych okolicznościach takie rzeczy się pojawiały.

 

Drugi, również komunikacyjny problem tego miasta - komunikacja podmiejska, czyli tzw. popularnie nazywane busy. Niektóre z nich swój okres świetności mają już dawno za sobą. Jest wiele firm przewozowych, które dbają o jakość, bezpieczeństwo, stan techniczny. Ale jest również wielu przewoźników którzy mają to "gdzieś".

 

Kolejna sprawa (trzecia) - przyciągnięcie inwestorów, którzy otworzą w Lublinie miejsca pracy z prawdziwego zdarzenia, a nie nadmuchane umowy-zlecenia w pasażu tej czy innej galerii. Chciałbym, aby znalazło się w naszym mieście kilka firm, które - płacąc tu podatki - będą w stanie zatrudnić kilkadziesiąt osób w szeroko rozumianej produkcji, tak aby nowe firmy dorównały w liczbie pracowników lubelskim urzędom i uczelniom.

 

Kolejna rzecz, związana raczej z centrum miasta, ale występująca również na peryferiach - zmienić paskudne, zapchane byle jakimi reklamami miasto w czyste, schludne i poukładane i zaplanowane miejsce do wypoczynku. Chciałbym, aby za kilka lat na zdjęciach pamiątkowych z Lublina widać było ładne kamienice, odnowione skwery a nie napaćkane reklamami piwa, lombardów i różnego rodzaju usług kolorowe plamy.

 

Ostatnia, najważniejsza kwestia to pobudzenie dobrej, lubelskiej kultury. Dlaczego lubelskimi muzykami, instrumentalistami, chórami, kompozytorami zachwycają się wszędzie - tylko nie w Lublinie. Dlaczego lubelscy fotograficy doceniani są poza naszym miastem, a nie w nim? Dlaczego lubelscy malarze muszą szukać inspiracji poza swoim miastem? Przecież w tym mieście mamy cztery stricte artystyczne kierunki studiów. Gdzie są dziś absolwenci Muzykologii, Wychowania Muzycznego, Historii Sztuki, Instytutu Artystycznego UMCS? Dlaczego nie potrafiliśmy ich zatrzymać? Dlaczego lubelska młodzież musi wyjeżdżać poza Lublin, aby szkolić się w Akademiach (Muzycznej, Sztuk Pięknych)? Dlaczego przez Ludzi Sztuki Lublin uważany jest za "skansen", "zesłanie" a występ tu traktowany jest jak niesienie kaganka oświaty a nie jako miejsce w którym trzeba zaistnieć? Przecież mamy wiele chórów światowej sławy - KUL, UMCS, Politechnika, Akademia Medyczna, Akademia Rolnicza, zbierających laury w całym świecie, prowadzonych przez znakomitych Muzyków. Jednak, wyjazdów jak na lekarstwo, ponieważ Miasto nie chce finansować promujących Lublin wojaży, przez co i ilość trofeów znacznie się uszczupliła.

¤ outsourcing ¤ joomla ¤ antywirus ¤  lubelskie ¤ serwis PC ¤ katalog firm ¤ sklep komputerowy ¤ papierosy elektroniczne