Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

yarecky.pl

Piękno, jakie ukryte jest w chorale gregoriańskim jest nie do opisania. I choć dziś niewiele wiemy o tym, jak go wykonywać (ponieważ przez kilka wieków był zupełnie zapomniany), za każdym razem, gdy wykonuję lub słucham chorału jakoś człowiekowi robi się przyjemniej.

Chorał, jako monodia (pieśń śpiewana w jednym głosie, najczęściej bez akompaniamentu) ma w sobie coś tajemniczego, nadprzyrodzonego.

Chorałem zaraził mnie wiele lat temu pewien Dominikanin - ojciec Waldemar Kapeć OP. Wcześniej miałem styczność z chorałem, jednak był przeze mnie traktowany jako "relikt przeszłości", niezrozumiały, trudny i dziwny, a kunsztem gregoriańskim było odśpiewanie poprawnie "Missa De Angelis". Bo wymagał czegoś więcej niż odśpiewania kilku nut, był zapisany w dziwny sposób. To właśnie współpraca z o. Waldemarem pozwoliła mi na spojrzenie na chorał w innych kategoriach, świeżym okiem.

 

Pamiętam, jak pracując u lubelskich dominikanów (w roku 2005, po wyborze Papieża Benedykta XVI) dostałem zadanie przygotowania gregoriańskiego Pater Noster. Wtedy sporo ludzi ze środowiska skupionego przy Złotej w Lublinie jeździło na audiencje do nowego Papieża i chcieliśmy aby byli czynnymi uczestnikami Mszy. Zaczęliśmy właśnie od Pater Noster.

 

Później w swojej pracy w warszawskim kościele p.w. Wszystkich Świętych podczas wielkopostnych Mszy części stałe wykonywałem właśnie po łacinie. Tak samo próbowałem chorał "przemycać" w parafiach w których pracować mi przyszło, gdy z powrotem zagościłem na lubelskiej ziemi. Jednak dopiero w swoim obecnym miejscu pracy zacząłem swoje własne studium nad chorałem.

 

Kilkukrotny wyjazd na Wigierskie Spotkania Chorałowe dały mi możliwość poznania i posłuchania wykładów takich "wyjadaczy" jak ksiądz Alberto Turco czy ksiądz Vilius Sikorskas. I wtedy się zaczęło. Od tego czasu przestawiłem swoje myślenie na gregoriańskie a zainspirowany wczesnym organum w podobny sposób zacząłem również realizować akompaniament organowy pewnych pieśni. W momencie, gdy w parafii w której pracuję zaczęto odprawiać Mszę Wszechczasów do życia została powołana gregoriańska schola, w której próbuję przekazać swoją wiedzę śpiewającym osobom. I choć nie wykonujemy zbyt dużego repertuaru, to będąc na początku naszej gregoriańskiej drogi próbujemy permanentnie się doskonalić.

 

W ostatnią niedzielę po Mszy odśpiewana została "Stabat Mater" w całości. Podobało mi się w tym wszystkim jedno: wszystkie zwrotki zostały zaśpiewane z takim samym pietyzmem i zaangażowaniem. Każda była inna a jakby taka sama. I to jest chyba ta funkcja, którą miał Chorał w dawnych wiekach. Przez kunszt wykonawstwa muzycznego, zawiłości zapisu neum - dostrzec Majestat Boga.

¤ outsourcing ¤ joomla ¤ antywirus ¤  lubelskie ¤ serwis PC ¤ katalog firm ¤ sklep komputerowy ¤ papierosy elektroniczne