Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

yarecky.pl

W poniedziałek rusza 21 odsłona zbiórki pieniężnej na rzecz "biednych dzieci, które umierają w szpitalach bo sprzętu nie ma". Tradycyjnie, tego roku wolontariusze nie dostaną ode mnie złamanego grosza. Jest to moja przemyślana decyzja, z którą od lat się nie kryje. A dlaczegóż to?

Na początku trafne podsumowanie Mariusza "Maxa" Kolonko zza wody. A jeżeli klikniesz "czytaj dalej" - będę moje dalsze przemyślenia.

 

 

 

Owszem, idea zbiórki pieniędzy dla potrzebujących nie trzeba się wstydzić i nie każda zbiórka pieniążków jest zła. Od lat wspieram powstające na wschodnich terenach katolickie parafie, gdy tylko mogę promuje dobre inicjatywy. Wspieram od lat Caritas, który dokarmia dzieci w szkołach, spieszy z pomocą potrzebującym na całym świecie. Dlaczego więc moja złotówka wydana na WOŚP aż tak boli?

 

Ponieważ szef tej fundacji od lat lansuje się na człowieka dzięki któremu moje dzieci żyją i mają się dobrze. Pamiętam, jak na wydruku badania mojego Pierworodnego kilkanaście lat temu zobaczyłem logo Orkiestry, bo sprzęt na którym były wykonywane te badania został sfinansowany właśnie przez WOŚP. Fakt, faktem, dziecko zostało przebadane. Jest wielce prawdopodobne, że na sprzętach zakupionych przez Fundacje udało się wykryć we wczesnej fazie jakieś schorzenia u dzieciaków. Że karetka kupiona przez WOŚP uratowała komuś życie. Wszystko jest OK, gdyby nie to, że miesiąc w miesiąc z mojej wypłaty pobierane są pieniądze (nie małe), które powinny być - w założeniu - przeznaczone na to, aby wykwalifikowany zespół ludzi posługujący się dobrym sprzętem mógł mi pomóc, gdy podupadnę na zdrowiu.

 

Sprzętu tego nie ma, bo pieniądze przepadają gdzieś w dziurze budżetowej i w przepychu marmurów szklanych domów NFZ i ZUS - rodem z "Przedwiośnia" Żeromskiego. Jak są dysponowane dla potrzebujących - wystarczy zapytać się kogokolwiek, kto poważnie podupadł na zdrowiu i potrzebuje finansowania "głupiego" wózka inwalidzkiego. I w tym miejscu bardzo dobrze tą dziurę zapycha Pan w czerwonych portkach - pozwala nam zapomnieć, w jakim kraju żyjemy.

 

O sprawach finansowych i rozliczaniu nie swoich pieniędzy nie chcę. Bo mnie to wali. Niemniej, docierają do nas co chwilę jakieś przecieki, że pan w czerwonych okularach wyprosił jedną z niezależnych telewizji ze swojego show za - rzekomo - niewygodne pytania.

 

I nie mam przeciwko temu panu żadnych zarzutów poza jednym - trochę za bardzo gwiazdorzy i wciąż próbuje lansować się swoją dobroczynnością, stając się "twarzą" kampanii reklamowej różnych marek. I chyba przez to skomercjalizowanie dobroczynności - oraz inne rzeczy o których mówi(ł) były korespondent TVP w USA - podziękuję temu panu i w tym roku.

¤ outsourcing ¤ joomla ¤ antywirus ¤  lubelskie ¤ serwis PC ¤ katalog firm ¤ sklep komputerowy ¤ papierosy elektroniczne