Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

yarecky.pl

Ostatnio dostałem wiadomość SMS od swojego dobrego znajomego z centralnej Polski. Jego treść jednoznacznie informowała o rozstaniu się z dotychczasowym pracodawcą, jedną z parafii w sąsiednim mieście. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie kilka faktów. Człowiek ten jest jednym z najlepszych organistów w swoim mieście, laureatem konkursów kompozytorskich, którego utwory grane są na festiwalach jak świat długi i szeroki. O co poszło? Standardowo, o "niezgodność charakterów".

Jak może być z muzyką liturgiczną w tym kraju dobrze, skoro z dnia na dzień wyrzuca się z pracy człowieka, którego obecność w danym kościele jest dla danego budynku swoistą nobilitacją. Dlaczego utrzymywano Bacha i jego gromadkę dzieci? Dlatego, że Bach robił arcydzieła, był geniuszem swoich czasów. I należało mu zapewnić warunki do dalszego komponowania.

Wiadomo jest również, że organiści są jak koty. Chodzą swoimi drogami, żyją w innym świecie. Dla prawdziwego organisty liczą się te chwile, gdy siedzi przy kontuarze. Pozostała część dnia jest albo oczekiwaniem na ten moment, albo analizą tego, co się robiło w trakcie niedawnego "odgrywania". Droga do domu, rodzina, nowości w TV Marketach to są rzeczy przyziemne.

Oczywiście, jest to zawód w którym człowiek również zaśpi do pracy. Albo przyjdzie na lekkim rauszu. Jednak, nie zrozumieją tego zawodu ci, którzy pracują 5 dni w tygodniu przez 8 godzin. My, organiści pracujemy minimum 6 dni w tygodniu. I co jakiś czas organizm domaga się większej ilości odpoczynku. Jeżeli ktoś nie wierzy, niech spróbuje wstawać codziennie o godzinie 5 czy 6, bez dnia przerwy. Niestety, folklor organistowski nie odpowiada wielu księżom, którzy sami również "z piernata do ornata" podążają. I nie ma w tym nic zdrożnego, gdy Msza zacznie się 5 minut później. Ale, gdy trzeba czekać na organistę 30 sekund dłużej, owe 30 sekund jest kością niezgody przez kolejnych 30 lat.

Podobnie jest ze spożyciem wyrobów przemysłu spirytusowego i pobocznych. Gdy organista do pracy przyjeżdża autobusem - to znaczy, że albo zepsuł mu się samochód, albo jest na lekkim rauszu. Gorzej, gdy człowiek samochodu nie posiada, a porusza się jedynie komunikacją publiczną. Może być abstynentem - ale w oczach pracodawcy będzie niegodnym tej (w ich mniemaniu) posługi pijakiem.

Tylko, zapominają oni o tym, że "celnicy i nierządnice" wejdą przed nimi do Królestwa Niebieskiego. Bo jeżeli człowiek ma jakieś problemy różnej natury, to duszpasterz powinien mu próbować pomagać te problemy rozwiązać. A takie "załatwienie problemu" cholernie śmierdzi grzechem zaniedbania.

¤ outsourcing ¤ joomla ¤ antywirus ¤  lubelskie ¤ serwis PC ¤ katalog firm ¤ sklep komputerowy ¤ papierosy elektroniczne