Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

yarecky.pl

Ostatnio jeden z moich facebookowych znajomych (w sumie, z tym Kolegą znamy się od paru lat, również w świecie żywych) nominował mnie do wytypowania 10 książek, które wpłynęły na moje życie. Tfu. Człowieku, ja tylu w życiu nie przeczytałem. To akurat żart, jednak jest jedna książka, która wpłynęła na moje życie w taki sposób, że później na nie wpływały już inne rzeczy.

A są nią "Gamy i Pasaże" na fortepian, p. Zbigniewa Drzewieckiego. To z nią spędzałem kiedyś każde wolne popołudnie i każdy wolny poranek. To ona sprawiała, że moi sąsiedzi (których pozdrawiam) mieli mnie serdecznie dosyć. Bo ile razy dziennie można słuchać tego samego utworu. 

 

Jednak, aby sprostać wymaganiom wyliczanki, i podać 10 rzeczy które wpłynęły na moją osobę, powiem jedno: były nią piosenki, a raczej słowa śpiewane. Moi znajomi z pewnością będą widzieli tutaj tylko Kaczmarskiego, ale muszę Was zmartwić. Nie tylko.

 

Pierwszym utworem, który chciałbym wymienić był "Defender' z rep. Manowar. Jest to list Ojca skierowany do własnego syna, którego nie dane mu będzie poznać. Kawał dobrej muzyki. Pamiętam, że gdzieś w drugiej - trzeciej klasie ogólniaka, gdy tylko pojawił się w szkole Internet - wydrukowałem sobie cała dyskografię tego zespołu i na niej uczyłem się języka angielskiego. A raczej, tłumaczenia.

 

 

Drugim kawałkiem, który poznałem trochę wcześniej (bo jeszcze w czasach szkoły podstawowej) jest aktualny do dziś hit Defektu Muzgó: "My Polacy" oraz "Gdzie jest prawda" Wszystkie utwory z tej kasety do posłuchania poniżej. Generalnie, bardzo fajnie mi się słuchało tego typu muzyki, przynajmniej była szczera.

 

Jako trzeci - również wywodzący się z gruntu punk rockowego będzie zespół z Ustrzyk - KSU i jego bardzo dobry hit - "Kto Cię obroni, Polsko"

 

Teraz lista będzie jednorodna, niemalże, ponieważ kolejne miejsca zajmą parający się śpiewaną poezją - artyści.

 

Kawałkiem, który wymieniłbym jako pierwszy jest Epitafium dla Włodzimierz Wysockiego. Gdy w końcu udało mi się to zagrać w całości byłem przeszczęśliwy. Jest w nim kilka mądrych słów: "Sąsiad to sąsiad, brat - to brat". Aktualne do dziś.

 

Kolejnym utworem, który podnosił mnie w chwilach trudnych był/jest "Autoportret Witkacego" z nieśmiertelnym: "Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu".

 

Mnóstwo pozytywnej energii wniósł również zespół IRA, a zwłaszcza ich utwór: "Ikar" kilka lat temu pozwolił mi wyjść z dołka psychicznego. Do dziś, obowiązkowy element składanek, choć już nie tak często słuchany.

 

Wracając do Bardów: Quasimodo, czyli utwór Jacka Kaczmarskiego (ulubione wykonanie Glacy ze Sweet Noise") jest swoistą kwintesencją walki z nieludzkim systemem

 

Ósmym z utworów będzie "Przesłuchanie Anioła". A zwłaszcza obraz, który jest podłożony w poniższym materiale sprawia, że kawałek jest niezapomniany

 

Przedostatnim kawałkiem będzie  znowu Jacek Kaczmarski i jego Zbroja.

 

Odkryty parę lat temu Karel Kryl zamknie moją listę 10 utworów które wpłynęły na moją osobę. Z niego wybiorę dwa utwory - "Morituri te salutant" oraz - jakby inaczej - "Varhany w Oliwie".


Wszystkie wymienione utwory mają i niosą ten sam ładunek emocjonalny. I raczej nie mam "ulubionego". Dużo by jeszcze wymienić mógłbym, ale niech zostanie to milczeniem. :)

¤ outsourcing ¤ joomla ¤ antywirus ¤  lubelskie ¤ serwis PC ¤ katalog firm ¤ sklep komputerowy ¤ papierosy elektroniczne